Strategie mieszkaniowe młodych ludzi w Warszawie

W ostatnim czasie rozmawialiśmy z kilkoma młodymi osobami o tym, jak mieszkali w przeszłości, jak mieszkają teraz i jak chcieliby mieszkać w przyszłości, jakie widzą możliwości w kwestii mieszkalnictwa. Poniżej prezentujemy ich odpowiedzi.

Kobieta, 24 l., z Warszawy

– Kiedyś mieszkałam z rodzicami w mieszkaniu komunalnym. Była tam kuchnia, łazienka i tylko jeden pokój, w którym mieszkałam ja, mama, brat i ojczym. Lepsze to niż nie mieć w ogóle dachu nad głową, ale nie wspominam tego miło. Warunki były jakie były.

– Teraz mieszkam z moim chłopakiem w mieszkaniu socjalnym. Mamy jeden pokój, kuchnię i łazienkę. Jest większe od tego, w którym mieszkałam wcześniej. Jest ok, nie narzekam.

– Chciałabym mieszkać w domku, ale szkoda kredytu brać i chyba czekam na szczęśliwy los, jak wygram w totka albo postaram sobie jakieś sumy pozbierać, a jak się nie uda, to wtedy zostaje kredyt, ale to myślenie na czarno pozostawiam.

Mężczyzna, 24 l., spoza Warszawy

– Mieszkałem z rodzicami w miejscowości pod Warszawą, ale wyprowadziłam się jak tylko skończyłem 18 lat. Przez pewien czas mieszkałem po trochu u różnych znajomych, nie miałem „swojego” miejsca, zdarzało się, że co kilka dni się przenosiłem. Mieszkałem również w hostelach , w hotelach robotniczych, w kilkuosobowych pokojach, gdzie dokuczał mi zupełny brak prywatności.

– Teraz mieszkam w mieszkaniu pracowniczym, za które płaci firma, w której pracuję. Jest w nim duża rotacja ludzi. Czasami jestem tam sam, czasami kilka osób.

– Myślę, że w najbliższym czasie, w ciągu kilku najbliższych lat, najlepszy dla mnie jest wynajem kilkupokojowego mieszkania ze znajomymi. Docelowo chciałbym mieć własny dom w okolicy Warszawy. Mam nadzieję, że mógłbym mieć kasę na kupno domu ze sprzedaży części działki rodzinnej.

Kobieta, 23 l., spoza Warszawy

– W czasach licealnych mieszkałam w Bursie, po czym mieszkałam ze znajomymi, wiele razy się przeprowadzając, mieszkałam u znajomych i to w różnych warunkach, od karaluchów po pokój swój w domu rodzinnym u znajomych. Dwa lata temu nie miałam gdzie mieszkać więc udzielili mi mieszkania chronionego dla młodzieży, co finansowo wówczas mogłam pociągnąć, był to pokój przejściowy. Później znowu wynajmowałam pokój wspólnie, potem wynajmowałam u znajomych inne mieszkanie (oczywiście pokój), całego mieszkania przed tym nigdy.

– Od zeszłego roku wynajmuję mieszkanie z chłopakiem. Wynajmowaliśmy najpierw do niedawna mieszkanie dla siebie, niestety ludzie nie byli uczciwi i okradli nas z kaucji. Teraz również wynajmujemy z chłopakiem kolejne mieszkanie, jest malutkie, bardzo małe, ale jest ok.

– Ani ja ani mój chłopak nie mamy możliwości mieszkania u rodziców, więc pozostaje wynajem. Ewentualnie wzięcie kiedyś hipoteki. Ale nie w najbliższym czasie, na razie finanse na to raczej w zupełności nie pozwalają. Fajnie byłoby odłożyć na kupno, ale musiałabym zwiększyć wielokroć swój dochód, albo wyjechać zagranicę.

Mężczyzna, 26 l., z Warszawy

– Wcześniej mieszkałem z rodzicami w mieszkaniu socjalnym, bez gazu i centralnego ogrzewania. Z tego powodu były bardzo wysokie opłaty za prąd – nawet ok. 900 zł w zimę, ok. 600 zł w lato. Czasami dostawaliśmy dopłaty od pomocy społecznej, ale były bardzo niskie, kilkadziesiąt złotych.

– Mieszkań socjalnych się nie dziedziczy, dlatego gdy zmarli moi rodzice, musiałem się przenieść. Obecnie mieszkam w mieszkaniu socjalnym, tymczasowym, 11 metrów kwadratowych. Jest bardzo małe, łazienka jest na korytarzu, nie mam aneksu kuchennego, jedynie kuchenkę elektryczną na szafce. Jest ogrzewanie centralne. Ale niestety jest też robactwo. Ogólnie nie czuję się tutaj komfortowo.

– Jeśli chodzi o to, jak chciałbym mieszkać, to myślę, że najbardziej realne jest staranie się o zamianę mieszkania, chciałbym mieć trochę lepsze warunki, własną łazienkę. Druga opcja jest taka, żeby starać się o mieszkanie z drugą osobą, jeśli np. kogoś poznam. Wtedy można by starać się o większe mieszkanie, z łazienką i może nawet z kuchnią. Wszystko uzależnione jest od pieniędzy – nie można ani za dużo ani za mało zarabiać. Czeka się na takie mieszkanie ok. 2-3 lata. Jeśli miałbym rodzinę, chciałbym też dostać mieszkanie od państwa, ale jest to trudne. Gdyby było mnie stać, gdybym więcej zarabiał, to chciałbym wynajmować pokój lub mieszkanie. Ewentualnie chciałbym kupić mieszkanie na kredyt, albo zbudować dom, ale to bardzo odległa perspektywa, raczej mało realna.

Kobieta, 20 l., z Warszawy

– Jak mieszkałam? Przez pierwszych 15 lat mieszkałam w mieszkaniu (komunalnym) 3-pokojowym z 8 innymi osobami. Tak naprawdę były to dwie rodziny. Moja – rodzice, ja i troje rodzeństwa. Ta druga – ciocia (siostra mamy) i jej dwoje dzieci. Mieszkanie miało duże 3 pokoje, łazienkę, toaletę i kuchnie. Kuchnię przerobiliśmy na pokój z aneksem kuchennym, tak samo jeden z pokoi przerobiliśmy, żeby pełnił funkcje sypialni z aneksem kuchennym. W wyniku czego mieliśmy dwa pokoje – pokoje dziecięce oraz dwie sypialnie z aneksami kuchennymi- to były pokoje rodziców i cioci. Przez wiele lat rodzice i ciocia starali się o własne mieszkania. Po jakimś czasie, kiedy nie było odzewu ze strony miasta i rodzice udali się do urzędu, okazało się, że w urzędzie została zagubiona teczka z dokumentacją rodziców. Później przed wyborami samorządowymi cała procedura poszła bardzo szybko i dostaliśmy w końcu mieszkanie (komunalne).

– Jak mieszkam teraz? Mieszkam z rodzicami i trojgiem rodzeństwa w 3-pokojowym mieszkaniu w okolicy centrum Warszawy. Mieszkanie jest całkiem spore, a co najważniejsze ma centralne ogrzewanie, dzięki czemu jest tańsze w ogrzewaniu zimą.

– Jak chciałabym mieszkać w przyszłości? W przyszłości chciałabym mieszkać sama, ale szczerze mówiąc nie zastanawiam się jeszcze nad tym dużo, ponieważ w planach mam rozpoczęcie studiów na jesień, więc na chwile obecną nie będzie innej możliwości jak mieszkanie z rodzicami. Kiedy będę już gotowa najprawdopodobniej będę starała się o kredyt mieszkaniowy, ale również będę próbowała odłożyć jakąś sumę pieniędzy.

Kobieta, 22 l., spoza Warszawy

W swoim życiu bardzo często się przeprowadzałam. Jestem młoda, więc w większości z rodzicami. Na początku mieszkałam w mieszkaniu własnościowym babci, w mieszkaniu rodzinnym mojego taty, na Dolnym Śląsku. Potem rodzice wynajmowali kawalerkę kilka bloków od mieszkania babci. Pamiętam, że było tam ciasno. Potem mieszkaliśmy na innym osiedlu, nie pamiętam dokładnie, ale chyba rodzice wzięli kredyt na nie, było własnościowe. Były tam 3 pokoje. Później przeprowadziliśmy się na Ukrainę. Ze względu na sprawy rodzinne wiele razy przeprowadzaliśmy się z Dolnego Śląska na Ukrainę i odwrotnie. Na Ukrainie mieszkaliśmy w domku wybudowanym przez mojego dziadka. Na Dolnym Śląsku wynajmowaliśmy mieszkania. Później mieszkałam przez jakiś czas pod Warszawą w domu konkubenta mojej mamy, było tam gospodarstwo z kurami. Potem znowu mieszkałam na Ukrainie, dość długo. Potem w Warszawie z mamą przez 3 lata, kiedy chodziłam do liceum, w wynajmowanym mieszkaniu. Potem przeprowadziłam się do mieszkania babci, gdzie się urodziłam (na Dolnym Śląsku?). Pomieszkiwałam też u koleżanki i jej rodziców. Pomagałam jej z remontem, a ona dała mi dach nad głową. Ostatnio wynajmowałam pokój z kimś obcym, w dwupokojowym mieszkaniu.

– Obecnie wynajmuję mieszkanie z siostrą. Mieszkamy we troje – jeszcze z jej czteroletnim synkiem. Niestety nie mamy dobrych relacji z właścicielką. W ogóle najpierw podpisałyśmy umowę z kimś innym, było zamieszanie i trudności w komunikacji. To wszystko sprawia, że nie czujemy się w tym mieszkaniu komfortowo. Planujemy wyprowadzić się za rok, jak skończy się umowa. Niestety mieszkanie nie jest w dobrym stanie, ma dużo wad, a usterki są na nasz koszt. Różne rzeczy często się psują, boimy się kosztów utrzymania mieszkania. Mieszka tu dużo osób z klasy robotniczej, mało jest interakcji społecznych, dużo alkoholików i menelowiczów. Ostatnio pod naszymi oknami ktoś spalił samochód. Komunikacja jest w porządku, mimo że mieszkamy daleko od centrum, niedaleko mamy pętle autobusową i tramwajową.

– W najbliższej przyszłości chcemy się z siostrą rozejrzeć za innym mieszkaniem, najlepiej tańszym i w lepszych warunkach. Kiedyś marzyłam o domku z basenem. Domek byłby spoko, ale jeśli chodzi o Warszawę, to raczej skłaniam się do wynajmu. Jeśli domek w Warszawie, to tylko na strasznym zadupiu. Poza tym jak mieszkałam na Ukrainie to widziałam ile wysiłku wymaga utrzymanie domu. Mieszkanie na własność wiąże się z kredytem i dużym bólem dupy, bólem głowy. Większość osób mówi, że albo hipoteka albo kredyt. Ja chciałabym zboczyć z tej drogi, którą biegnie tak dużo osób, wolę trzymać się z boku tego nurtu. Nie chcę się z nikim bić, rywalizować. Interesuje mnie wynajem długoterminowy i żeby dobrze dogadywać się z właścicielem.

Mężczyzna, 25 l., Warszawa

– Na samym początku mieszkałem z rodzicami na Bielanach w domu piętrowym, gdzie nie było normalnego dostępu do wody, toaleta była jedna na zewnątrz dla wszystkich, warunki jednym słowem były ciężkie. Później trafiłem na Pragę, na której mieszkam od 20 lat. Mieszkałem w kamienicy w dalszym ciągu z rodzicami, mieszkanie miało dobre standardy, ale życie tam już nie było tak usłane różami, ciężka okolica pełna alkoholu i innych podchodzących pod patologię czynności. Były to mieszkania przyznawane przez administrację, więc należące do miasta de facto.

– Mieszkam teraz również na Pradze, w innej oczywiście okolicy i jestem zadowolony. Mieszkam z rodzicami w bloku. Standardy są dobre, sąsiedzi również dobrze nastawieni do drugiego człowieka, nie ma na co narzekać. Również jest to mieszkanie od miasta.

– Obecnie mam taką możliwość, że od grudnia/stycznia prawdopodobnie przechodzę na “swoje”. Będę mieszkał w bloku, w dwupokojowym mieszkaniu, które należy do brata. Jest to jego mieszkanie własnościowe, więc można powiedzieć, że będzie “po znajomości”. Zawsze chciałem mieć swój kąt, w którym się usamodzielnię, poznam innego życia, więc jestem zadowolony z warunków jakie będą tam panowały. Strzeżone osiedle, mieszkanie również tak jak wcześniej wspomniałem dwupokojowe, nie ma żadnych minusów. Moim marzeniem oczywiście jest mieszkanie w domku z ogródkiem, ale to czas pokaże jak rozwinie się sytuacja. Nie planuję brania kredytu, chcę odkładać na to kasę albo liczę na szczęście, że poznam partnerkę z domem hahaha.

Mężczyzna, z Warszawy

– Z mamą, siostrą i ojczymem w mieszkaniu socjalnym. Przez jakiś czas ze znajomym.

– Z mamą w mieszkaniu socjalnym.

– Chciałbym mieszkać z daleka od ludzi, pośród wody i lasów, ale to raczej nierealne marzenie. Możliwości to są takie, że się staram o własne mieszkanie socjalne. Nie wynajmowałem, chociaż jakby dziewczyna była fajna to od razu bym wynajął. Chciałbym to ja wygrać milion w totka, a kredytu na pewno nie wezmę, bo mnie komornicy zjedzą.

***

Poniżej zamieszczamy tabelę przedstawiającą zebrane anonimowe informacje o strategiach mieszkaniowych uzyskane od 11 młodych osób. 

strategie-mieszkaniowe-tabelka

Comments are closed.